Archive for April, 2008

posted by Moto Maniak on Apr 9

Kluczyk do samochodu to już nie tylko kawałek metalu. W erze elektroniki metalowa część stanowi jedynie dodatek lub w ogóle jej nie ma. Klucz to również nadajnik immobilizera i pilot centralnego zamka. Dorobienie go nie jest łatwe i sporo kosztuje.

 

Kiedy potrzebny jest nam kluczyk do stacyjki malucha, wystarczy udać się do najbliższego punktu i dorobić sobie nowy. To cała procedura i można już uruchomić silnik. Natomiast w nowych samochodach nie jest już tak łatwo. 

 

W kluczyku wmontowany jest również nadajnik immobi­lizera oraz pilot centralnego zamka. Niektóre modele aut nie mają nawet klasycznego kluczyka i do otwierania drzwi oraz uruchamiania silnika służy specjalna krata, której często nie trzeba nawet wyjmować z kieszeni.

 

To z pewnością ułatwia życie, ale jest i druga strona medalu. Taki kluczyk kosztuje sporo, a dorobienie go nie jest łatwe. Po pierwsze, wzór klucza jest skomplikowany.

 

Najbardziej rozpowszechnione są klucze z nacięciem po obu stronach i frezowane, w których wgłębienie o skomplikowanym kształcie jest wykonane w płaskowniku. Ale większym problemem jest nadajnik immobilizera, któremu trzeba przypisać odpowiedni kod, aby móc uruchomić silnik. Takie klucze bardzo rzadko udaje się kupić w ciągu jednego dnia. Ponadto w wielu samochodach, aby zaprogramować nowy kluczyk, konieczny jest chociaż jeden stary lub specjalny tzw. klucz uczący.

 

W przypadku zgubienia wszystkich egzemplarzy można zamówić nowy kluczyk, ale konieczny jest kod, najczęściej wytłoczony na specjalnej blaszce. Niestety, większość samochodów z drugiej ręki  takiego kodu nie posiada. W takiej sytuacji trzeba wymienić zamki. 

 

Zakup nowoczesnego klucza, niezależnie od marki auta, sporo też kosztuje (nawet kilkaset złotych) i może długo trwać. Warto więc zawsze mieć dwa komplety kluczy, gdyż w przypadku zgubienia jednego, łatwo i, co najważniejsze, w miarę tanio będzie można dorobić drugi.

 

Każda firma stosuje własny system dystrybucji kluczy i zabezpieczeń, więc czas sprowadzenia i sposób programowania klucza jest różny. Na przykład w Hondzie Civic z końca lat 90. nie wystarczy tylko stary klucz. Konieczny jest jeszcze specjalny klucz uczący, bez którego nie można zaprogramować nowego.

 

Wymiana kompletu zamków to niestety droga przyjemność i może kosztować w niektórych modelach nawet 4,5 tys. zł. Dobre i tanie rozwiązanie stosuje Peugeot. W przypadku zgubienia karty do programowania klucza potrzebny kod można otrzymać w serwisie za niewielką opłatą  (50–90 zł). Natomiast w Mercedesie zamawia się elektroniczny klucz pod konkretny samochód i trwa to do 7 dni. Można również kupić tzw. surowy klucz. Tak jest szybciej, ale musimy dopłacić za jego zaprogramowanie.

 

Każdy klucz elektroniczny wymaga programowania, czyli wprowadzenia kodu zgodnego z komputerem. Tylko wówczas można uruchomić silnik.

 

Taką usługę najlepiej wykonać w ASO, ponieważ w punktach usługowych, do nowego klucza zostanie wgrany taki sam kod jak w starym kluczu, czyli będzie to jego kopia. Nie jest to przeszkodą jeśli mamy wszystkie klucze i dorabiamy kolejny. Problem pojawia się w przypadku kradzieży. Aby złodziej nie uruchomił silnika trzeba zmienić kod, a to może zrobić tylko ASO, ponieważ konieczne jest odpowiednie przeprogramowanie komputera. 

posted by Moto Maniak on Apr 9

Wszystko dzięki wyrokowi Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 18 stycznia 2007 roku ETS stwierdził, że obowiązujące w naszym kraju do końca listopada 2006 r. reguły opodatkowania samochodów akcyzą dyskryminowały unijne auta.

Chodzi o to, że nabywca używanego pojazdu z innego kraju Unii płacił podatek uzależniony od wieku auta. W niektórych przypadkach akcyza dochodziła do 65 proc. wartości samochodu. Tymczasem akcyza za taki sam pojazd kupiony w Polsce wynosiła 3,1 proc. i 13,6 proc. (w zależności od pojemności silnika).

ETS nakazał Polsce poprawienie przepisów i zwrot nienależnie pobranej akcyzy, czyli różnicy między faktycznie zapłaconym podatkiem a kwotą, jaka wynikałaby z zastosowania zgodnych z prawem stawek 3,1 proc. i 13,6 proc.

Nabywcy aut już po wyroku ETS mogli składać wnioski o zwrot. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że zrobiło tak ponad 29 tysięcy (liczba wniosków na koniec stycznia 2008 r.).

Organy podatkowe ociągały się z oddawaniem pieniędzy, tłumacząc to brakiem przepisów, na podstawie których można obliczyć kwotę do zwrotu. Dlatego Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy o zwrocie nadpłaty, który 11 marca został przyjęty przez rząd. Gdy trafi do Sejmu, prace nad nim będą się toczyć w trybie pilnym, więc ustawa ma szansę wejść w życie jeszcze przed wakacjami.

Zwrot nadpłaty przysługuje tym, którzy sprowadzili samochód mający co najmniej 2 lata. Rok produkcji liczy się jako pierwszy rok kalendarzowy.

O nadpłatę mogą się starać zarówno ci, którzy sprowadzili auto z jednego z krajów UE, jak i osoby, które nabyły auto poza Unią w okresie od 1 maja 2004 r. do 30 listopada 2006 r. Zwrot przysługuje nie tylko osobom, które faktycznie zapłaciły zawyżony podatek, ale także podatnikom, którzy nabyli sprowadzony przez kogoś innego samochód przed jego rejestracją i sami zapłacili akcyzę. To samo dotyczy spadkobierców.

W przypadku dziedziczenia zwrot przysługuje również osobom, które dostały auto z nadpłaconą akcyzą w spadku. Wynika to z przepisów Ordynacji podatkowej, które przewidują, że spadkobiercy podatnika przejmują przewidziane w przepisach prawa podatkowego majątkowe prawa i obowiązki spadkodawcy.

Nad wystąpieniem o zwrot powinni się poważnie zastanowić podatnicy, którzy zaniżyli wartość rynkową auta. Fiskus nie będzie żądał dopłaty, ale mogą im grozić kary finansowe za podanie nieprawdy w składanej wówczas deklaracji.