posted by Moto Maniak on May 9
Dla jednych nowe Porshe 911 jest kontrowersyjnie, dla drugich całkiem normalnie, nie zmienia to jednak faktu, że 997 Turbo stał się znów najszybszym i najmocniejszym kabrioletem w historii marki.
Kabriolet powstały na bazie najmocniejszej 911-tki poznaliśmy już w połowie lat 80-tych, kiedy to Porsche przedstawiło 930 Turbo Cabrio. Miało 300 KM, wiatr we włosach i zapewniało mnóstwo frajdy. Niestety wyszło w krótkiej serii, podobnie jak 993 (serię 964 pominięto). Najpopularniejsza i najbardziej masowa stała się dopiero 996 Turbo Cabrio. Obecna seria Porsche 911 również musiała dostać najmocniejszą odmianę w wersji Cabrio.
Najnowsze Porsche 911 Turbo Cabrio jest wściekle żółte, piekielnie mocne i bardzo szybkie. Kolor można zmienić (np. na klasyczny metaliczny brąz), moc i osągi też co prawda zmniejszyć kupując zwykłą Carrerę, ale to propozycja dla mięczaków. Twardziele pozostaną przy Turbokabriolecie. Zewnętrznie nie ma żadnych zmian w stosunku do 997 Turbo Coupe. Szeroki tył mieszczący kotłownię z wysuwanym przy prędkości przekraczającej 120 km/h spoilerem, “wąsy” w przednim zderzaku kryjące diody, biksenowe reflektory i polerowane 19-calowe felgi to standard według Porsche 911 Turbo. Dziesiątki wlotów i wylotów pozwalających zarówno spokojnie oddychać bokserowi, jak i studzić hamulce rodem z Carrery GT z 6-tłoczkowymi żółtymi zaciskami to już konieczność. W opcji są jeszcze ceramiczne “brzytwy”. W ramach rozrywki Stuttgart proponuje system komunikacji Porsche (PCM – Porsche Communication Management) z nawigacją i kolorowym wyświetlaczem oraz najwyższej klasy sprzęt audio Bose Surround Sound System. Nie muszę wspominać, że jedyną różnicą pomiędzy coupe a kabrioletem jest materiałowy dach, który otwiera się w ciągu 20 sekund. Co ciekawe utrzymano na niskim poziomie współczynnik oporu powietrza wynoszący 0,31 Cx.
Produkowana od 44 lat “dziewięćsetjedenastka” nigdy nie była tak szybka i tak mocna w otwartej wersji. Porsche twierdzi, że silnik nie jest już sercem, a moc mięśniami – jest mózgiem, a konie mechaniczne to szare komórki. Czysta moc pochodzi z 3,6-litrowego boksera umieszczonego za tylną osią. 480 KM (363 kW) to jednak wytwór zaawansowanej elektroniki, dwóch turbosprężarek ze zmienną geometrią VTG (Variable Turbine Geometry) oraz systemu VarioCam Plus polegającym na połączeniu zmiennych czasów otwarcia zaworów ssących z ich dwustopionowym skokiem. Maksymalny moment obrotowy wynosi 620 Nm (osiągany przy 1950-5000 obrotach na minutę), jednak dzięki opcjonalnemu specjalnemu “dopalaczowi” w postaci Sport Chrono Turbo Package może wzrosnąć nawet do 680 Nm. Nasz żółty ścigacz z 6-biegową skrzynią manualną osiągnie 100 km/h w 4 sekundy, nadludzkiej skrzyni Tiptronic S zajmie to zaledwie 3,8 sekundy. Wskazówka prędkościomierza zatrzyma się na liczbie 310. Porsche oprócz urwania głowy zapewnia także ekonomiczność – nasze 911 Turbo Cabriolet spali średnio 12,9 lita na każde przejechane 100 kilometrów. Pewnie przy prędkości wynoszącej 120 km/h, ale zawsze coś. Najszybsze i najmocniejsze seryjnie produkowany kabriolet Porsche wejdzie do sprzedaży 8 września i będzie kosztował od 126.600 euro.