Archive for the ‘Motoryzacja za granicą’ Category

posted by Moto Maniak on Feb 11

W motoryzacji dzieją się rzeczy niezwykłe. Toyota wstrzymała produkcję w 11. swoich fabrykach, wstrzymano również taśmy w Hondzie, co ma skutki podwójne. Po pierwsze firmy zaczynają mieć miliardowe deficyty, a poza tym jak Japończyk nie pracuje, to czuje się chory. Japończyk czuje się najlepiej, jak pracuje przez dwie zmiany.

Największym z wydarzeń jest wykupienie 35 proc. akcji Chryslera przez Fiata. Chrysler zwrócił się do Włochów z prośbą o techniczną pomoc w produkcji małych samochodów, jako że duże nie będą już w Ameryce potrzebne. Tego jeszcze nie było, aby Amerykanie uczyli się u Włochów jak się produkuje samochody, ale taki jest właśnie kryzys, każdy szuka ratunku. Włosi z kolei oczekują od Amerykanów, że pomogą im wejść na rynek w USA z Alfą Romeo oraz Fiatem 500.

Z tym ostatnim może być ciekawie. Takich małych samochodzików w USA nie ma. Kiedy kiedyś przed laty polscy rajdowcy przywieźli tu malucha, Fiata 126p, to głównie dzieci oglądały myśląc, że to zabawka.

Kryzys to jest brak klientów, to jest towar, z którym nie ma co zrobić, to są rosnące z każdym dniem straty. W Polsce jak zawsze mamy do czynienia z szaleństwem. Samochody najpierw taniały, a teraz, kiedy coraz mniej ludzi je kupuje, zaczęły drożeć. Zmniejsza się popyt, ale zwiększa się cena. Jest to absurd, ale tak jest. Dilerzy twierdzą, że prawdziwy kryzys zacznie się u nas na wiosnę. Spada wartość złotego – rośnie dolar i euro. Firmy twierdzą, że nie ma formalnych powodów do obniżki cen, tylko że przy takiej polityce handlowej to skutek może być tylko jeden. Już niedługo w salonach będą stały śliczne nowiutkie samochodziki, których nikt nie będzie chciał.

Póki co nagrodę za debiut roku otrzymała Mazda. Impreza prowadzona przez Polski Klub Biznesu odbyła się w hotelu Hilton. Prezesowi Klubu Ryszardowi Konwerskiemu pomyliła się co prawda Mazda z Hondą, ale to drobiazg, bo prezesowi ciągle się coś myli. Mazda słynna jest z jakości i w Polsce też to się sprawdza.

Przed kryzysem broni się także Fiat AutoPoland. Panda z fabryki w Tychach jest najlepiej sprzedawanym Fiatem na świecie i takie ma opinie. Sprzedano również blisko 200 tys. Fiatów 500. W ubiegłym roku wyprodukowano w Tychach 473 tys. samochodów i póki co podobne są obecne zamówienia. Najlepsze samochody włoskie robią Polacy i Włosi musieli się z tym pogodzić.

posted by Moto Maniak on Jan 28

Kryzys ekonomiczny dotyka Formułę 1 coraz silniej. Z pompowania ogromnych pieniędzy w tę dyscyplinę wycofują się sponsorzy.

Zjawisko to spowodowało, że w stawce zespołów, które wystartują w przyszłym sezonie, pozostało dziewięć drużyn. Jeszcze niedawno władze F1 mówiły, że aby rywalizacja miała sens, potrzeba co najmniej dziesięciu ekip. Fot. BMW

Nic dziwnego, że oszczędzają nawet najmożniejsi. BMW Sauber zrezygnowało z efektownej oprawy podczas wczorajszej prezentacji nowego bolidu. Podobnie uczyniły zresztą Ferrari i McLaren. A wystarczy przypomnieć, że poprzednia prezentacja pojazdu (F1.08) Roberta Kubicy odbyła się w Monachium przy światłach reflektorów.

Wczoraj z pompatycznej uroczystości zrezygnowano. Skromna prezentacja bolidu F1.09 odbyła się od razu na torze Ricardo Tormo pod Walencją, tuż przed oficjalnymi testami. Kubica wsiadł do nowego cacka jako pierwszy. Niemiec Nick Heidfeld, jego kolega z teamu, musiał pogodzić się z rolą numeru 2. I tak będzie przynajmniej do końca sezonu.

Do niedawna władze BMW Sauber jak ognia unikały wskazywania, który z ich kierowców jest numerem jeden. W tym sezonie postawili na Kubicę, co jest efektem jego postawy w zeszłorocznych wyścigach. Polak dostał numer 5, Heidfeld będzie startował z szóstką.

Inżynierowie niemiecko-szwajcarskiego teamu nie zaskoczyli. Nowa maszyna, która ma poprowadzić Kubicę po tytuł mistrza świata, przypomina tę, którą kibice mogli zobaczyć podczas testów pod koniec zeszłego roku.

Od poprzedniczki F1.09 różni się jednak w sposób znaczący. Nos ustawiony jest nieco wyżej, szerokie, kanciaste przednie skrzydło składa się z trzech elementów, natomiast tylne jest znacznie węższe i zostało zamontowane wyżej niż w poprzednim modelu. Nadwozie pozbawiono większości dodatków aerodynamicznych, czyli przeróżnych skrzydełek, deflektorów i łopatek. Wyższe są osłony chłodnic.

Zanim Kubica ruszył wczoraj na pierwsze okrążenie nowym pojazdem, wykonał solidną rozgrzewkę. Nie tylko po to, by rozciągnąć mięśnie. Z kapturem na głowie truchtał również po to, by nie zmarznąć, bo temperatura nie przekraczała dziesięciu stopni Celsjusza. Podczas prezentacji nowego modelu F1.09 szef zespołu BMW Sauber Mario Theissen potwierdził, że celem jest rywalizacja o tytuł mistrza świata.

Zwycięstwo w Grand Prix Kanady i jedenaście miejsc na podium w 2008 roku ustawiły poprzeczkę bardzo wysoko. W tegorocznym sezonie chcemy utrzymać niezawodność naszych samochodów i na tyle poprawić ich osiągi, abyśmy mogli walczyć o czołowe miejsca w każdym wyścigu i końcowej klasyfikacji mistrzostw. Mam nadzieję, że tytuł mistrzowski będzie w naszym zasięgu, ale zdajemy sobie sprawę, że mierzymy bardzo wysoko. Jest to jednak kolejny, chyba najtrudniejszy krok w rozwoju naszego teamu – komentował Theissen. Fot. BMW

Największą niewiadomą pozostaje rzecz jasna samochód przygotowany według nowego regulaminu, czyli w skrócie: z ograniczoną liczbą elementów aerodynamicznych, gładkimi oponami typu slick. BMW prowadziło też zaawansowane badania nad systemem odzyskiwania energii kinetycznej KERS.

O ile pozostałe ekipy były w tym względzie sceptyczne, o tyle Niemcy wierzyli, że dzięki temu systemowi uzyskają przewagę nad konkurencją. Ku zaskoczeniu wszystkich Theissen oświadczył, że w inaugurującej sezon Grand Prix Australii jego zespół może wystartować bez nowego urządzenia na pokładzie.

Tegoroczny sezon to prawdziwa rewolucja. Dlatego prace nad nowym modelem rozpoczęto wcześniej niż zwykle, jeszcze w lutym ubiegłego roku – tłumaczył z kolei dyrektor zarządzający Walter Riedl.

Ze zmian personalnych w zespole warto wspomnieć, że dotychczasowy dyrektor techniczny Willy Rampf został koordynatorem technicznym i będzie nadzorował pracę zespołu na torze. Z kolei nowy dyrektor zarządzający Walter Riedl poprowadzi dział techniczny w szwajcarskim Hinwil.Bez zmian pozostają natomiast stanowiska inżynierów obydwu kierowców. Tak jak dotychczas Kubica będzie współpracował z Antonio Cuquerellą, a Nick Heidfeld z Giampaolo Dall’Arą

posted by Moto Maniak on Dec 31

Od Nowego Roku nie unikniemy odpowiedzialności za cztery wykroczenia popełnione za granicą – nadmierną prędkość, jazdę bez pasów, prowadzenie po pijanemu oraz niezatrzymanie się na czerwonym świetle.

Do tej pory przekraczający prędkość za granicą, który dał się namierzyć fotoradarem, nie musiał płacić mandatu. Polska nie miała bowiem odpowiednich umów z innymi państwami Unii Europejskiej ani narzędzi, które umożliwiałyby odnalezienie kierowców i wysyłanie mandatów.

Parlament Europejski przyjął projekt dyrektywy, która ułatwi identyfikację kierowców i karanie ich za naruszenie przepisów drogowych w całej Unii. Euro­parlament chce też wprowadzenia w państwach UE elektronicznego systemu wymiany informacji na temat przestępstw.

System będzie automatycznie sprawdzał numer rejestracyjny pojazdu i dane kierowcy, który popełnił wykroczenie. Informacje będą weryfikowane przez państwo, w którym pojazd został zarejestrowany. Właściwy organ powiadomi o popełnieniu przestępstwa z nakaże zapłatę kary.

Polscy policjanci są sceptyczni. – Najpierw trzeba opracować wspólne przepisy dla państw Unii. Na przykład w jednych krajach za przekroczenie prędkości grozi postępowanie administracyjne, a w innych karne – tłumaczy nadkom. Armand Konieczny z Komendy Głównej Policji.

posted by Moto Maniak on Oct 29

Znajomy podesłał mi dziś ciekawy artykuł o problemach światowej gospodarki i ich wpływie na rynek motoryzacyjny w Polsce.

Kryzys nadszedł z USA. Koniunktura na amerykańskim rynku motoryzacyjnym jest najgorsza od 17 lat. Oznacza to, że w tym roku Amerykanie kupią o trzy miliony mniej samochodów niż w ubiegłym roku. Zaczęło się od gigantycznego wzrostu ceny benzyny (o ponad 40 proc. w stosunku do ubiegłego roku), potem nastąpił krach na rynku finansowym i masowa wyprzedaż nieruchomości.

Nastroje amerykańskich konsumentów są coraz gorsze, a ich niechęć do kupowania nowych samochodów odbija się na kondycji General Motors, Forda, Chryslera i innych. Nikt już nie kupuje Hammerów, ale coraz większym zainteresowaniem cieszy się np. mały VW Beetle i auta z tej samej półki.

Spadek popytu na rynku amerykańskich spowodował, że Toyota musi zredukować swoje tegoroczne plany dotyczące sprzedaży i planowanego zysku. Dzisiaj taśmy produkcyjne w fabrykach w Alabamie, Indianie i Teksasie stoją przez trzy miesiące w roku, gdyż Amerykanie nie kochają już dużych paliwożernych pick-upów i aut terenowych.

Symptomy światowego kryzysu są już zauważalne w Europie. Spada popyt na największych europejskich rynkach. Mniejszą sprzedaż na początku lata można było tłumaczyć wzrastającymi cenami paliw. Tymczasem od kilku tygodni ropa tanieje, a popyt na nowe auta spada. Powód wydaje się jeden: nastroje konsumentów są coraz gorsze, a przyszłość niepewna. Krach na rynku bankowym spowodował powrót do codziennego obiegu słowa „recesja”. Europa myśli o oszczędzaniu i przyszłości, a nie o konsumpcji, czyli kupowaniu nowych, drogich samochodów.

Na efekty drastycznego spadku popytu (w przypadku Hiszpanii i Irlandii trzeba mówić o katastrofie) nie musieliśmy długo czekać. Skoda, Seat, Ford i Opel poinformowały o zatrzymaniu produkcji. Międzynarodowy kryzys finansowy powoduje, że zarządy luksusowych marek (Mercedesa i BMW) myślą o redukcji tegorocznej produkcji samochodów.

Trzy fabryki Skody nie będą pracowały w ostatnim tygodniu października, w efekcie produkcja spadnie o 13 tys. samochodów. Należący do Volkswagena Seat likwiduje trzecią zmianę i zwalnia pracowników.

Zakłady Forda w niemieckim Saarlouis, wytwarzające modele Focus, C-Max i Kuga, zmniejszą produkcję i zwolnią ponad dwieście osób. Mniej samochodów wyjedzie z zakładów Opla w Bochum i Eisenach. W tej ostatniej fabryce taśmy produkcyjne zostaną zatrzymane na trzy tygodnie.

Niemiecki „Bild” podał, że szefowie Opla zamierzają – do końca roku – zmniejszyć podaż o 40 tys. samochodów, zamykając czasowo fabryki w W. Brytanii i Hiszpanii.

Konsekwencje tego widzimy także w Polsce. Fabryka w Gliwicach wstrzymała produkcję na tydzień, a kolejne wstrzymanie produkcji nastąpi w końcu października. Przedstawiciele Opla uspakajają, że w tym czasie trwają przygotowania do uruchomienia produkcji modelu Astra IV, ale groźba redukcji zatrudnienia jest całkiem realna. Jak długo firma może płacić tylko za przychodzenie do pracy?

Kondycja polskich fabryk zależy w znacznej mierze od koniunktury na innych rynkach. Ponad 97 proc. aut wyprodukowanych w Tychach, Bielsku, Poznaniu, Gliwicach i Warszawie trafia na eksport. Ponieważ w Polsce produkowane są małe samochody, więc nasze zakłady nie zostaną dotknięte skutkami recesji. Dotyczy ona przede wszystkim producentów większych aut.

Pod dużym znakiem zapytania jest także wielkość sprzedaży na „wschodzących rynkach”. Popyt na nowe auta spada w Chinach, Indiach i Brazylii, które dotychczas rekompensowały producentom straty poniesione w USA, Europie, czy Japonii.

Niepewna jest przyszłość rynku rosyjskiego. Eksperci są zgodni: sytuacja na rynku motoryzacyjnym będzie się pogarszała, gdyż tzw. toksyczne kredyty odnoszą się nie tylko do rynku nieruchomości i kredytów hipotecznych. Branża motoryzacyjna też budzi nieufność banków. Firmy nie mają pieniędzy na bieżącą działalność, a klienci na zakup nowych aut. Koło się zamyka.

Banki będą z większą uwagą przyglądać się każdemu wnioskowi kredytowemu (czasy kredytów na dowód osobisty minęły bezpowrotnie). Znikną reklamy typu: „Kredyt za zero procent”. Kredyt dla Kowalskiego będzie droższy, a to zmniejszy sprzedaż.

W latach 2005-2007 banki w Polsce udzieliły ponad 526 tys. kredytów samochodowych. Jeżeli do tego dołożymy zahamowanie tempa wzrostu wynagrodzeń i ewentualny wzrost podatków (np. VAT), to nasza zdolność kredytowa zdecydowanie spadanie. Tym bardziej, że producenci – w związku ze wzrostem inflacji i droższymi komponentami (np. blachą samochodową) – zapowiadają możliwość podwyżek cen nowych aut.

- Niestety, jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy mieli mniej pieniędzy, a samochody będą droższe – mówi Jakub Faryś, dyrektor Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Marzenia o nowych czterech kółkach będziemy musieli odłożyć na później.

Z przymrużeniem oka trzeba patrzyć na wyniki sondażu przeprowadzonego na początku roku, z którego wynikało, że co dziesiąty dorosły Polak planuje w tym roku zakup samochodu. Zaczynamy obawiać się skutków spowolnienia gospodarczego, a nawet recesji.

Na początku roku szacowano, że w tym roku sprzedaż wzrośnie o 15 proc. Pierwszy kwartał był bardzo optymistyczny. Sprzedaż wzrosła o prawie 30 proc. Załamanie rynku nastąpiło w okresie wakacyjnym. W sierpniu sprzedaż w salonach była już o 0,9 proc. mniejsza niż rok wcześniej. W rezultacie tegoroczny popyt jest tylko o 9 proc. wyższy niż rok wcześniej.

Polski rynek, w odróżnieniu od europejskiego, jest ciągle na plusie, ale czarne chmury są już widoczne. I marne to pocieszenie, że w USA jest jeszcze gorzej.

Z wyjątkiem Opla, polskie fabryki nie powinny odczuć skutków załamania rynku. Fiat i FSO produkują samochody małe i nowoczesne, na które popyt jest stabilny. Rynek samochodów dostawczych ma się dobrze, więc zakłady Volkswagena także nie mają powodów do obaw. Europejskie prognozy przewidują, że w tym roku sprzedaż nowych aut zmniejszy się o 7-8 proc., zaś w przyszłym roku podaż może spaść o 9 proc. Optymistyczne prognozy dla naszego kraju też musimy zweryfikować.

Spadek zainteresowania nowymi samochodami musi pobudzić producentów do większej ofensywy. Potrzebna jest przede wszystkim przejrzystość ofert. Dzisiaj liczne nakładające się promocje i upusty, nie ułatwiają klientom decyzji o wyborze auta.

posted by Moto Maniak on Jul 30

Do 2020 r. Volvo zamierza wprowadzić na rynek samochody, w których nie będzie mogło dojść do wypadku.

Obecnie nie istnieje jeszcze technologia pozwalająca całkowicie wyeliminować zderzenia, ale specjaliści ds. bezpieczeństwa w Volvo już nad nią pracują. W tym celu rozpatrują cały przejazd samochodu, od uruchomienia do sytuacji po kolizji, analizują zachowanie kierowcy w czasie jazdy (oraz historyczne wypadki). Intensywne prace realizowane są m.in. w specjalnych centrach badań nad wypadkami drogowymi Volvo w Tajlandii i Chinach.

Założeniem jest, że samochód „przejmie stery” od kierowcy, gdy ten nie zareaguje na możliwość kolizji i będzie ona bardzo prawdopodobna lub nieunikniona. Mniejsza prędkość w chwili wypadku zmniejszy siłę zderzenia. To z kolei poprawi skuteczność innych systemów ochronnych samochodu, takich jak pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne czy strefy kontrolowanego zgniotu.

Nowością w zakresie systemów bezpieczeństwa, jakie Volvo planuje wprowadzić w niedalekiej przyszłości, są technologie zabezpieczające. Wykrywają one i automatycznie hamują samochód przed pieszymi, a nawet pozwalają mu zjechać z toru jazdy innych pojazdów jadących na zderzenie czołowe.

Ponadto samochody mają utrzymywać porozumiewać się między sobą za pomocą elektronicznych sygnałów mający formę uniwersalnego „języka”, takiego samego dla każdej marki. Pozwoliłby on na wymianę informacji dotyczących m.in. wczesnego ostrzegania o awaryjnym hamowaniu, korków, zbliżającej się kolizji i potencjalnej możliwość jazdy „w konwoju”, w którym łączność między pojazdami pozwoliłaby im jechać bardzo blisko siebie na autostradzie w celu zapewnienia odpowiedniego przepływu samochodów oraz zmniejszenia zużycia paliwa. Obecnie Volvo posiada kilka pojazdów testowych, opracowanych w ramach projektu CAMP, które są w stanie komunikować się ze sobą.

Jeszcze trochę i kierowca wogóle nie będzie potrzebny… pytanie tylko czy to dobrze? Ja na przykład lubię prowadzić :)